Zmysł konstruowania

Zmysł konstruowania

Rzadko spotykany zmysł konstruowania i niezwykła wyobraźnia przestrzenna nie były jedynymi przymiotami, które uczyniły Gaudiego wielkim architektem. Nie mniej istotna w tym względzie była jego wspaniała umiejętność łączenia w jedną, nierozdzielną całość architektury, rzeźby i malarstwa. Podobnie jak w swoich, daleko poza jego epokę wybiegających śmiałych rozwiązaniach konstrukcji budowlanych — tak i w tworzonych przez siebie fantastycznych, rzeźbiarskich i kolorowych formach architektonicznych stał się zwiastunem dzisiejszych poszukiwań nowych form w architekturze. Często powtarzał: „Architekt musi być równocześnie rzeźbiarzem i malarzem, w przeciwnym wypadku jest tylko budowniczym”. Dlatego też dopiero obecnie, po minionych od okresu jego działalności wielu dziesiątkach lat, jest należycie rozumiany, uznawany i podziwiany. Scharakteryzowano tu dla przykładu jedynie dwa najważniejsze dzieła Gaudiego — kaplicę Giiell i kościół Sagrada Familia. Obiektów jego autorstwa jest oczywiście więcej, głównie w Barcelonie. Wymieńmy tu jeszcze kilka wzniesionych przezeń bardzo oryginalnych budynków mieszkalnych. Ich nazwy pochodzą od nazwisk ich dawnych właścicieli: Casa Calvet (1898—1904), Casa Figueras (1900—1902), Casa Battló (1905—-1907) i Casa Mila (1905—1910).

Wariackie budowle

Wariackie budowle

Budowle „wariackie” — bo i tak, między innymi, je nazywano. Pochyłe, krzywe ściany, wyginające się i „walące” kolumny, zwichrowane i faliste dachy, kapryśne, skrajnie dziwaczne szczegóły dekoracyjne — któż widział kiedyś coś podobnego? I to ma być architektura? Wydziwiano i oburzano się na artystę przez całe dziesięciolecia, nie chcąc zgodzić się na jego niepokojącą, wciąż jeszcze niezrozumiałą i ciągle drażniącą sztukę. Przerwiemy teraz na krótko opowieść o Gaudim, konieczne jest bowiem scharakteryzowanie architektury europejskiej w drugiej połowie XIX wieku. Nie działo się z nią wówczas dobrze, panował w niej bowiem wtedy tak zwany historyzm. Był to kierunek powstały z niemożności stworzenia takiego oryginalnego stylu architektonicznego, który rzetelnie odpowiadałby panującym w tym czasie warunkom historycznym i społecznym. Zamiast tego architekci po prostu „ściągali” z dorobku minionych epok, bez skrupułów naśladując głównie wielkie style — gotyk, renesans i barok. Dla historyzmu charakterystyczne były dwie różne dążności. Pierwsza to możliwie wierne naśladowanie form któregoś z wymienionych dawnych wielkich stylów. W efekcie powstawały budowle utrzymane w „stylach” zwanych neogotyckim, neorenesansowym i neobarokowym (przedrostek „neo-” oznacza „nowy”). Druga cecha historyzmu to eklektyzm, czyli przypadkowe i dowolne wiązanie ze sobą form i dekoracyjnych motywów zapożyczonych z różnych epok i środowisk artystycznych. Dążono przy tym do okazałości i przepychu wykończenia budowli. Najczęściej prowadziło to do ich przesadnej „wspaniałości” i nieznośnej pompatyczności.

Walter Gropius

Walter Gropsus

W drugiej połowie XIX wieku i na przełomie owego stulecia z obecnym dokonała się w wielu krajach rewolucja przemysłowa. Nazwą tą określa się całość przemian technicznych, ekonomicznych i społecznych, związanych z powstawaniem przemysłu fabrycznego i nowoczesnej cywilizacji przemysłowej. Rewolucja ta gwałtownie przekształciła warunki ludzkiego życia i spowodowała zdecydowany przełom we wszystkich jego dziedzinach. Znalazło to swoje wyraźne odbicie w filozofii, nauce, technice i sztuce. Wielu uczonych wyraża pogląd, że doniosłość i rozległość tego przełomu były nie mniejsze niż w wypadku tego, który ongiś doprowadził do rozkwitu kultury odrodzenia. Wiek XX przyniósł formy życia społecznego i techniki tak bardzo odmienne od tego, co poprzednio istniało w Europie i reszcie świata, że zupełna odrębność nowej epoki dziejów nie ulega żadnej wątpliwości. Ów rewolucyjny przełom nie mógł nie odbić się również na architekturze — sztuce przestrzennego kształtowania środowiska, w którym żyje i działa człowiek. Tak się też stało — środowisko to zaczęło z początkiem bieżącego stulecia zmieniać swoje oblicze. Narodziła się wówczas architektura nowoczesna.

Rzeźba i malarstwo

Rzeźba i malarstwo

Ktoś zapytał kiedyś Wrighta, czy i jak zamierza wprowadzić do swej architektury rzeźbę i malarstwo. Ten odpowiedział: „Moje budynki są zarówno rzeźbą, jak malarstwem”. Dobitnym potwierdzeniem tej odpowiedzi jest zarówno rezydencja wielkiego architekta w Taliesin, jak i wspomniany przed chwilą dom nad kaskadą. A także wiele innych stworzonych przezeń dzieł architektury. Dodajmy, że dążność do zespolenia w jedno architektury, rzeźby i malarstwa stanowi jedną z ważnych cech architektury ‚współczesnej. Naturalność, odprężenie, wypoczynek — oto najistotniejsze, zdaniem Wrighta, zalety naprawdę godnej człowieka architektury wznoszonych w warunkach naturalnego krajobrazu budynków mieszkalnych. Zupełnie jednak inaczej wielki architekt projektował budowle stawiane w otoczeniu miejskim. Tutaj bardzo dokładnie odgradzał wnętrza owych obiektów od wpływów zewnętrznych. Był zdecydowanym przeciwnikiem współczesnego wielkiego miasta–molocha, siedliska hałasu, zapylenia, zadymienia i różnych szkodliwych wyziewów. Dla takiego środowiska projektował budynki bezokienne, zaopatrzone w specjalne urządzenia klimatyzacyjne. Światło dzienne dopuszczał do ich wnętrz za pośrednictwem szczelnych przegród z grubego szkła. Ściany wznosił z betonowych lub ceramicznych bloków. Przepruwał je otworami, zamkniętymi szkłem przepuszczającym wprawdzie światło, lecz zasłaniającym nieciekawy lub wręcz odpychający obraz otoczenia budynku. Tak właśnie wygląda wiele miejskich budynków Wrighta. Największym jego twórczym osiągnięciem była stworzona przezeń koncepcja ciągłej przestrzeni wewnętrznej w budynku. Koncepcja ta stała się jedną z podstawowych zasad architektury naszych czasów. A oto na czym ona polega.

Przyszłość Wrighta

Przyszłość Wrighta

W swojej działalności Wright często wybiegał w przyszłość. Był więc — jak to się dziś zwykło określać — futurologiem (od łacińskiego „futurum”, co po polsku znaczy „przyszłość”). Opracował kilka projektów osiedli oraz budowli, które dziś wyglądają jeszcze na utopie — obiekty niemożliwe do zrealizowania ze względów technicznych i z uwagi na ogromne koszty. Przestaną jednak zapewne być utopiami szybciej, niż nam się obecnie wydaje. Wright jest autorem wielu budowli wieżowych, wzniesionych w różnych miastach Stanów Zjednoczonych. Opracował też nadzwyczaj śmiały projekt „wieżowca przyszłości” — niebotycznego budynku biurowego, przeznaczonego dla miasta Chicago. Projekt ów wywołał ogromne wrażenie wśród architektów i inżynierów budownictwa całego świata zarówno ze względu na swoją wysokość, jak i z uwagi na rozwiązanie konstrukcyjne. Wysokość wieżowca, mającego kształt smukłej, trójściennej iglicy, jest wprost niewiarygodna. Równa się ona jednej mili angielskiej, czyli nieco ponad 1609 metrom. Przyznać trzeba, że dość trudno wyobrazić sobie budynek o przeszło półtorakilometrowej wysokości. Nośną konstrukcję wieżowca, stanowiącą jego rdzeń, jest maszt żelbetowy. Miałby on być wpuszczony w grunt na głębokość ponad stu metrów i dla lepszego fundamentowego zakotwienia utwierdzony swym dolnym końcem w skalistym podłożu.